Szybko,zdrowo,smacznie-poza tym Anioł tylko w tej formie przyswaja biały ser,więc przepis bardzo lubię.Wpiszę go tu,bo jest niskokaloryczny i pożywny-może ktoś skorzysta :)
Składniki:
-kostka białego sera pełnotłustego(to dla chudego Anioła,dla fit Mam twaróg chudy ;P)
-2 jajka
-2 łyżki mąki pszennej(dla fit Mam mąki pełnoziarnistej)
-pół łyżeczki sody oczyszczonej
-kilka kropel olejku waniliowego(innego)
Wykonanie:
Wszystko wymieszać i buch na rozgrzana patelnię z niewielka ilością oleju rzepakowego.Nabierać nie więcej niż łyżkę masy,gdyż placki rosną na patelni.Piec z dwóch stron na złoty kolor.
Uwagi:
Im mniej oleju tym mniej kalorii ale i gorzej się smaży,trzeba mieć dobrą patelnię.Jak robię dla siebie to dokładam plastry jabłka+cynamon-mmm pyszota.Z podanych składników wychodzi 8 placków.
Polecamy!
wtorek, 15 kwietnia 2014
piątek, 11 kwietnia 2014
Kopanie wspomaga spalanie tłuszczu
Po 10 dniach spędzonym w ogródku na wadze -1kg :) Waga na dziś 58 kg,yeah :)Oczywiście nie pracowałam całe dnie tylko po 2-3 h max
Dodam iż przez ostatnie 10 dni nie ćwiczyłam nic a nic fitnessu :( Dziś już tak mi się chciało,że po odprowadzeniu Anioła do przedszkola machnęłam Skalpelka.Ach od razu było mi lepiej.Na szczęście Mały Anioł spał,więc miałam spokój.Oglądałam serial "Żona idealna" i ćwiczyłam.
Odnośnie seriali,to bardzo się ucieszyłam widząc 4 sezon "Gry o tron"-bardzo polecam :))
Cały czas się zbieram do biegania,ale albo brak czasu,albo pogody,hmmm to jeszcze chyba nie mój czas....
Buty wybrane czekają na zakup ;) przydałaby mi się towarzyszka,ale chętnych brak :(
Dodam iż przez ostatnie 10 dni nie ćwiczyłam nic a nic fitnessu :( Dziś już tak mi się chciało,że po odprowadzeniu Anioła do przedszkola machnęłam Skalpelka.Ach od razu było mi lepiej.Na szczęście Mały Anioł spał,więc miałam spokój.Oglądałam serial "Żona idealna" i ćwiczyłam.
Odnośnie seriali,to bardzo się ucieszyłam widząc 4 sezon "Gry o tron"-bardzo polecam :))
Cały czas się zbieram do biegania,ale albo brak czasu,albo pogody,hmmm to jeszcze chyba nie mój czas....
Buty wybrane czekają na zakup ;) przydałaby mi się towarzyszka,ale chętnych brak :(
sobota, 5 kwietnia 2014
Seromisu-czyli tiramisu dietetyczne
Już kiedyś wspominałam,że byłam (dawno temu)na diecie Dukana(głupiej diecie,nie polecam nikomu).I na tej diecie było kilka przepisów,które przypadły mi do gustu,tak jak to odchudzone tiramisu.W oryginale podane jest,żeby dawać słodzik i skrobię kukurydzianą.Teraz oczywiście tego nie używam(fuj,fuj).Dodałam do biszkopta mąkę razową(na pszennej wyrósł by lepiej i był puszysty)i posłodziłam ksylitolem(cukrem brzozowym).Anioł(syn lat 5)mówił,że mało słodkie,więc jakby ktoś się skusił na zrobienie to sam musi dobrać ilość dosładzaczy ;P
Biszkopt:
4 jaja
3-4 łyżki mąki razowej(pszennej,skrobi kukurydzianej)
5 łyżek ksylitolu(lub cukru/według smaku własnego)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
aromat waniliowy
Żółtka ucieram mikserem z ksylitolem i aromatem. Dodaję mąkę i proszek- miksuję.
Na koniec mieszam łyżką dodając ubite biała.
Piekę 20-25 minut w 180 stopniach w tortownicy. Wyjmuje i studzę poza blachą.
Do nasączenia biszkopta parzę mocna kawę. Jak przestygnie daje aromat tiramisu, jak nie miałam dawałam rumowy- 5 kropli
Kawę stawiam do lodówki i robię masę serową.
Masa serowa:
ser twarożkowy np. president lub dr. Oetker- około 600 g
jogurt naturalny- 150-200 g
pół szklanki wrzątku
2,5 łyżeczki żelatyny
10 łyżek ksylitolu/cukru(lub według własnego smaku na słodkie)
W wodzie rozpuszczam słodzidło i żelatynę. Czekam aż lekko przestygnie i miksuje z serem i jogurtem dodając powoli do tej masy.
Upieczony wcześniej biszkopt kroje w paski i na mniejsze kawałki.
Każdy kawałek wkładam do kawy z aromatem i układam na dnie naczynia.
Gdy jest zakryte biszkoptem wylewam część masy serowej.
Układam kolejną warstwę nasączonego biszkopta i znów masę serową.
Posypuje lekko kakao i wstawiam na noc do lodówki.
Rano wyjmuje i jem do porannej kawy mmmmmm pyszota i nie tuczy :)))))
Acha u mniena foto, to wygląda inaczej niż powinno :P
Postanowiłam zrobić więcej i podwoiłam ilość masy serowej ale o biszkopcie już nie pomyślałam ;P
No cóż,tak to jest,jak się robi ciasto między kopaniem ogródka a robieniem obiadu ;)
Jak widać znika szybko,więc się nie przejmuję ;)
Wiecie,że już 5 dni nie ćwiczę?Masakra,ale nie daję rady.Po 2 godzinnym spacerze i 2 godzinnym kopaniu w ogródku oraz zajmowaniu się domem(sprzątanie,pranie,gotowanie,robienie ciast :P)no i oczywiście rozbrykanymi Aniołami-nie daję rady.A chciałabym!!!I to mnie frustruje....
Może rano bryknę chociaż Skalpel 2 to tylko 30 min.
Trzymajcie się i żadnego jedzenia na noc!!!Co najwyżej plasterki ogórka lub rzodkiewki :D
Biszkopt:
4 jaja
3-4 łyżki mąki razowej(pszennej,skrobi kukurydzianej)
5 łyżek ksylitolu(lub cukru/według smaku własnego)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
aromat waniliowy
Żółtka ucieram mikserem z ksylitolem i aromatem. Dodaję mąkę i proszek- miksuję.
Na koniec mieszam łyżką dodając ubite biała.
Piekę 20-25 minut w 180 stopniach w tortownicy. Wyjmuje i studzę poza blachą.
Do nasączenia biszkopta parzę mocna kawę. Jak przestygnie daje aromat tiramisu, jak nie miałam dawałam rumowy- 5 kropli
Kawę stawiam do lodówki i robię masę serową.
Masa serowa:
ser twarożkowy np. president lub dr. Oetker- około 600 g
jogurt naturalny- 150-200 g
pół szklanki wrzątku
2,5 łyżeczki żelatyny
10 łyżek ksylitolu/cukru(lub według własnego smaku na słodkie)
W wodzie rozpuszczam słodzidło i żelatynę. Czekam aż lekko przestygnie i miksuje z serem i jogurtem dodając powoli do tej masy.
Upieczony wcześniej biszkopt kroje w paski i na mniejsze kawałki.
Każdy kawałek wkładam do kawy z aromatem i układam na dnie naczynia.
Gdy jest zakryte biszkoptem wylewam część masy serowej.
Układam kolejną warstwę nasączonego biszkopta i znów masę serową.
Posypuje lekko kakao i wstawiam na noc do lodówki.
Rano wyjmuje i jem do porannej kawy mmmmmm pyszota i nie tuczy :)))))
Acha u mniena foto, to wygląda inaczej niż powinno :P
Postanowiłam zrobić więcej i podwoiłam ilość masy serowej ale o biszkopcie już nie pomyślałam ;P
No cóż,tak to jest,jak się robi ciasto między kopaniem ogródka a robieniem obiadu ;)
Jak widać znika szybko,więc się nie przejmuję ;)
Wiecie,że już 5 dni nie ćwiczę?Masakra,ale nie daję rady.Po 2 godzinnym spacerze i 2 godzinnym kopaniu w ogródku oraz zajmowaniu się domem(sprzątanie,pranie,gotowanie,robienie ciast :P)no i oczywiście rozbrykanymi Aniołami-nie daję rady.A chciałabym!!!I to mnie frustruje....
Może rano bryknę chociaż Skalpel 2 to tylko 30 min.
Trzymajcie się i żadnego jedzenia na noc!!!Co najwyżej plasterki ogórka lub rzodkiewki :D
czwartek, 3 kwietnia 2014
Podsumowanie marca,zmiana kodu "5"z przodu :)
W marcu byłam bardzo aktywna za sprawą pięknej pogody.Dużo chodziłam i pracowałam w ogródku.U mnie praca w ogródku to nie tylko sadzenie czy wyrywanie chwastów,ale też kopanie,zrywanie trawnika,przekopywanie,grabienie,przycinanie....ot po prostu robię wszystko.Byłam tak zajęta,że zaniedbałam ten blog,ale nie siebie ;)
Za marzec wystawiam sobie ocenę "4".A dlaczego?Bardzo proszę oto podsumowanie:
-liczba dni aktywnych 21:
Skalpel-12 razy
Skalpel 2-3 razy
Skalpel Wyzwanie-2razy
Killer-2 razy
Mel b-2 razy
-spacerowałam 26h(oł jes w końcu pogoda i zdrowe Anioły pozwoliły)
-pracowałam w ogrodzie15 h(czuję niedosyt jeszcze tyle do zrobienia a czasu brak )
-na rowerze przejechałam 10 km(nie ma czasu w dzień i siły wieczorem-będę jeździć w wypadku braku pogody jedynie)
Odżywianie:
-liczba dni na"5"-21
-liczba dni na"3"-5
-liczba dni na"1"-4
Jest postęp :)))
I czas na pomiary i ważenie:
waga-59kg yuuupi w końcu zmiana kodu i "5"jest z przodu,minus 2,5kg(było 61-61,5kg w lutym)
pomiary:
-brzuch:-5cm(yuuupi spada,spada)
-biodra:-1cm(zawsze to coś)
-udo:nic(najgorsza część mojego ciała do zrzucania....)
Co będzie w kwietniu?
-postaram się nie objeść ciastami w Święta
-jeść jeszcze więcej warzyw
-ćwiczyć regularnie,ale jak będę kopać w ogródku to tylko 8abs robić na brzuch i ćwiczenia na uda)
-zacząć biegać!
-codziennie!robić 8abs na brzuch(daje efekty a to tylko 8 minut dziennie)
-chodzić,dużo chodzić
-prowadzić bloga regularnie ;)
Pozdrawiam niech MOC będzie z Wami :*
Za marzec wystawiam sobie ocenę "4".A dlaczego?Bardzo proszę oto podsumowanie:
-liczba dni aktywnych 21:
Skalpel-12 razy
Skalpel 2-3 razy
Skalpel Wyzwanie-2razy
Killer-2 razy
Mel b-2 razy
-spacerowałam 26h(oł jes w końcu pogoda i zdrowe Anioły pozwoliły)
-pracowałam w ogrodzie15 h(czuję niedosyt jeszcze tyle do zrobienia a czasu brak )
-na rowerze przejechałam 10 km(nie ma czasu w dzień i siły wieczorem-będę jeździć w wypadku braku pogody jedynie)
Odżywianie:
-liczba dni na"5"-21
-liczba dni na"3"-5
-liczba dni na"1"-4
Jest postęp :)))
I czas na pomiary i ważenie:
waga-59kg yuuupi w końcu zmiana kodu i "5"jest z przodu,minus 2,5kg(było 61-61,5kg w lutym)
pomiary:
-brzuch:-5cm(yuuupi spada,spada)
-biodra:-1cm(zawsze to coś)
-udo:nic(najgorsza część mojego ciała do zrzucania....)
Co będzie w kwietniu?
-postaram się nie objeść ciastami w Święta
-jeść jeszcze więcej warzyw
-ćwiczyć regularnie,ale jak będę kopać w ogródku to tylko 8abs robić na brzuch i ćwiczenia na uda)
-zacząć biegać!
-codziennie!robić 8abs na brzuch(daje efekty a to tylko 8 minut dziennie)
-chodzić,dużo chodzić
-prowadzić bloga regularnie ;)
Pozdrawiam niech MOC będzie z Wami :*
niedziela, 2 marca 2014
Podsumowanie lutego
Niestety,nie jestem z siebie zadowolona,bo mogłam osiągnąć lepsze rezultaty.Wystawiam sobie ocenę "2"za luty(w styczniu było "4").Już piszę dlaczego:
-liczba dni aktywnych 16(ostatni tydzień wcale nie ćwiczyłam)
11 razy Skalpel
1 raz Killer(na pewno do niego wrócę)
4 razy Totally Fit Mel B.
spacerowałam 8h(masakrycznie mało,ale Anioły cały miesiąc były chore)
przejechałam na rowerze 70km(to samo co wyżej)
-odżywianie:
liczba dni na "5"-16
liczba dni na "3"(małe grzeszki)-6
liczba dni na "1"(objadanie się,słodycze)-8!(masakra)
Luty nie był łatwy dla mnie bo:
-miałam urodziny,imieniny,rocznicę z Mężem-same okazje ku grzesznemu jedzeniu
-Anioły były chore ponad miesiąc razem lub na zmianę i była uziemiona w domu,co za tym idzie mało było sportu a sporo jedzenia,bo jak siedzę w domu to podjadam jak szalona
-ostatni tydzień.jak dowiedziałam się o śmierci Matki to nic nie robiłam,zero ćwiczeń,a podjadać słodkie i owszem podjadałam.
I czas na pomiary i ważenie:
Waga bez zmian a nawet w górę ok.61kg(raz pół więcej raz,pół mniej max 61,7kg)
Wymiary
brzuch: -3cm
biodra-bez zmian
udo-bez zmian
A co będzie w marcu?
-wracam na drogę zdrowego odżywiania( będzie mi łatwiej,bo Mąż na dietę idzie,ha!)
-ćwiczyć będę 6 razy w tygodniu ,Skalpela i Kilera na zmianę a jak mi się znudzi to Mel B.
-podejmę próbę biegania(ha!mówiłam...nigdy nie mów nigdy!)
-codziennie będę ćwiczyć dodatkowo na brzuch(np 8ABS)
-zamiast podjadania po uśpieniu Aniołów, będę oglądać seriale jeżdżąc na rowerze
Im więcej razy upadam,tym wstaję silniejsza :)))))))
-liczba dni aktywnych 16(ostatni tydzień wcale nie ćwiczyłam)
11 razy Skalpel
1 raz Killer(na pewno do niego wrócę)
4 razy Totally Fit Mel B.
spacerowałam 8h(masakrycznie mało,ale Anioły cały miesiąc były chore)
przejechałam na rowerze 70km(to samo co wyżej)
-odżywianie:
liczba dni na "5"-16
liczba dni na "3"(małe grzeszki)-6
liczba dni na "1"(objadanie się,słodycze)-8!(masakra)
Luty nie był łatwy dla mnie bo:
-miałam urodziny,imieniny,rocznicę z Mężem-same okazje ku grzesznemu jedzeniu
-Anioły były chore ponad miesiąc razem lub na zmianę i była uziemiona w domu,co za tym idzie mało było sportu a sporo jedzenia,bo jak siedzę w domu to podjadam jak szalona
-ostatni tydzień.jak dowiedziałam się o śmierci Matki to nic nie robiłam,zero ćwiczeń,a podjadać słodkie i owszem podjadałam.
I czas na pomiary i ważenie:
Waga bez zmian a nawet w górę ok.61kg(raz pół więcej raz,pół mniej max 61,7kg)
Wymiary
brzuch: -3cm
biodra-bez zmian
udo-bez zmian
A co będzie w marcu?
-wracam na drogę zdrowego odżywiania( będzie mi łatwiej,bo Mąż na dietę idzie,ha!)
-ćwiczyć będę 6 razy w tygodniu ,Skalpela i Kilera na zmianę a jak mi się znudzi to Mel B.
-podejmę próbę biegania(ha!mówiłam...nigdy nie mów nigdy!)
-codziennie będę ćwiczyć dodatkowo na brzuch(np 8ABS)
-zamiast podjadania po uśpieniu Aniołów, będę oglądać seriale jeżdżąc na rowerze
Im więcej razy upadam,tym wstaję silniejsza :)))))))
poniedziałek, 24 lutego 2014
Po odtruciu
Waga ani drgnęła,samopoczucie totalnie do bani.Ale cel osiągnięty-nie chce mi się jeść słodyczy.
Po 2 dniach nie jedzenia węglowodanów(zero kaszy,owsianki,chleba,owoców)dziś byłam bardzo wygłodniała.Zjadłam 2 białe(duże bułki) z masełkiem i miodkiem-mniam,mniam.Do tego 4 daktyle królewskie(mmmm poezja smaku)i banana.Od razu mi lepiej się zrobiło.Życie bez węgli nie dla mnie :)
Nie będę jadła węglowodanów na kolacje(tak jak dziś tylko:łosoś i kapusta kiszona),ale w ciągu dnia jem normalnie.Od jutra wracam do ćwiczeń.Dziś po nieprzespanej nocy nie miałam siły.Czwartek/piątek mnie nie będzie,bo jadę na pogrzeb Aniołowej Babci,tak więc kiepsko z tymi ćwiczeniami będzie.Ale po powrocie nadrobię.
Po 2 dniach nie jedzenia węglowodanów(zero kaszy,owsianki,chleba,owoców)dziś byłam bardzo wygłodniała.Zjadłam 2 białe(duże bułki) z masełkiem i miodkiem-mniam,mniam.Do tego 4 daktyle królewskie(mmmm poezja smaku)i banana.Od razu mi lepiej się zrobiło.Życie bez węgli nie dla mnie :)
Nie będę jadła węglowodanów na kolacje(tak jak dziś tylko:łosoś i kapusta kiszona),ale w ciągu dnia jem normalnie.Od jutra wracam do ćwiczeń.Dziś po nieprzespanej nocy nie miałam siły.Czwartek/piątek mnie nie będzie,bo jadę na pogrzeb Aniołowej Babci,tak więc kiepsko z tymi ćwiczeniami będzie.Ale po powrocie nadrobię.
sobota, 22 lutego 2014
Odtrucie
Wczoraj znowu popłynęłam na fali słodyczy.Wrrr do dzisiaj jestem zła na siebie.No ale,jak już kiedyś pisałam jestem słodyczoholikiem i jak zacznę jeść,to skończyć nie mogę :(Nie będę pisać ile pochłonęłam,ale na pewno nie było to mało ani normalna ilość.
Postanowiłam zrobić sobie odtrucie.Detoks od białego cukru.A na czym na polegać?
Przez kilka dni(nie wiem ile wytrzymam)będę jeść,jak najmniej węglowodanów i jak najwięcej produktów o najniższym indeksie glikemicznym.O ig można przeczytać TU.
Ma to na celu przywrócenie do równowagi poziomu cukru we krwi i być może spadek 1 kg z masy ciała.
Jestem już po 3 posiłku(po obiedzie) i nie czuję się dobrze:jestem rozdrażniona,osłabiona i głodna.Jednak węglowodany to jest moja siła napędzająca mnie do działania.Mam nadzieję,że chociaż 3 dni wytrwam.Mam nadzieję też,że opanuję swoje rozdrażnienie.Metody tej nikomu nie polecam,aczkolwiek jest skuteczna.Niestety na siebie innego sposobu nie znajduję.Przed ciążą kilka razy stosowałam taki detoks i nie jadłam słodyczy długo.Byle by tylko nie zacząć....echhhhh.
Ćwiczenia dziś odpuszczam,pojeżdżę na rowerze i tylko 8abs na brzuch zrobię.
Postanowiłam zrobić sobie odtrucie.Detoks od białego cukru.A na czym na polegać?
Przez kilka dni(nie wiem ile wytrzymam)będę jeść,jak najmniej węglowodanów i jak najwięcej produktów o najniższym indeksie glikemicznym.O ig można przeczytać TU.
Ma to na celu przywrócenie do równowagi poziomu cukru we krwi i być może spadek 1 kg z masy ciała.
Jestem już po 3 posiłku(po obiedzie) i nie czuję się dobrze:jestem rozdrażniona,osłabiona i głodna.Jednak węglowodany to jest moja siła napędzająca mnie do działania.Mam nadzieję,że chociaż 3 dni wytrwam.Mam nadzieję też,że opanuję swoje rozdrażnienie.Metody tej nikomu nie polecam,aczkolwiek jest skuteczna.Niestety na siebie innego sposobu nie znajduję.Przed ciążą kilka razy stosowałam taki detoks i nie jadłam słodyczy długo.Byle by tylko nie zacząć....echhhhh.
Ćwiczenia dziś odpuszczam,pojeżdżę na rowerze i tylko 8abs na brzuch zrobię.
Subskrybuj:
Posty (Atom)